Badania nad przyczynami schizofrenii - kontynuacja

Badania kładące nacisk na czynniki biochemiczne. Istnieje możliwość, że na skutek jakiegoś dziedzicznego defektu (lub z innych przyczyn) schizofrenicy wytwarzają w procesie przemiany materii produkty, które wywołują określone symptomy psychiczne. Niektórzy badacze (Hoffer i Osmond, 1959) szukali zatem w krwi i moczu takich proefuktów (szczególnie steroidów), które odróżniają schizofreników od innych osób.

Logika badań farmakologicznych wymaga dwóch dodatkowych rodzajów dowodów dających odpowiedź na następujące pytania: U) jeżeli produkty chemiczne, występujące w nadmiarze we krwi lub moczu schizofreników, zastrzykniemy osobie normalnej, czy powstaną u niej symptomy przypominające symptomy schizofrenii? (2) jeżeli zastrzyknie się schizofrenikom znane chemiczne antidota na te produkty, czy spowodują one złagodzenie symptomów? Aczkolwiek nie można dać wyraźnej odpowiedzi na te pytania, częściowe rezultaty są zachęcające dla tych, którzy wierzą w chemiczne podłoże symptomów. Jeśli osobie normalnej zastrzyknie się środek, będący pochodną kwasu lizergowego (w skrócie LSD-25), wywołuje on symptomy halucynacyjne, przypominające nieco halucynacje schizofreników (Hoch, 1955). Lekarstwa działające antagonistycznie w stosunku do LSD-25 powodują czasem polepszenie stanu chorych na schizofrenię. Wszystkie te środki wykazują chemiczne podobieństwa z adrenaliną, z produktami chemicznymi powstającymi na skutek jej metabolizmu lub z jej neutralizatorami. Lekarstwa te są sprzedawane pod wieloma nazwami: należą do nich tzw. środki uspokajające (trankwilizatory), jak chloropromazyna i rezerpina (Kolb, 1956). Rezultaty tych badań nie są jeszcze wystarczająco sprawdzone, aby można wykazać chemiczne podłoże schizofrenii. Z krytyką takich badań można się zapoznać u Kety’ego (1959).

Badania kładące nacisk na lokal r. e funkcje mózgu. Niektórzy eksperymentatorzy badają aktywność elektryczną mózgu, wprowadzając elektrody do określonych jego części i śledząc reakcje. Elektryczne drażnienie za pośrednictwem elektrod inplantowanych głęboko w mózgu pacjentów cierpiących na schizofrenię w niektórych przypadkach powodowało ożywienie i większą jasność myśli (Heath, 1954).

Wszystkie te wyniki są obiecujące, a jakkolwiek są kontrowersyjne, to jedne nie wykluczają drugich. Z przeglądem wielu stanowisk można się zapoznać u Jacksona (1960).

Częstość występowania zaburzeń psychicznych i perspektywy ich leczenia

Poważna choroba psychiczna stanowi doniosły problem społeczny, W szpitalach psychiatrycznych Stanów Zjednoczonych leczy się obecnie około 750 000 pacjentów, którzy zajmują połowę wszystkich łóżek szpitalnych. Koszt leczenia chorych psychicznie pokrywany z funduszów publicznych przekracza obecnie miliard dolarów rocznie.

Najczęstsza diagnoza brzmi: reakcja schizofreniczna. Chorzy sklasyfikowani jako schizofrenicy stanowią około połowę pacjentów w państwowych szpitalach. Wskaźnik przyjęć do szpitali wynosi rocznie 16 osób na 100 000 mieszkańców, w porównaniu z 4 na 100 000 dla reakcji afektywnych (Felix i Kramer, 1953). Liczba neurotyków przyjętych do szpitali jest niewiele mniejsza od liczby psychotyków z reakcjami afektywnymi, chociaż więcej neurotyków leczy się ambulatoryjnie, a zatem nie wchodzą oni do rejestrów szpitalnych.

Dokładne obliczenia, oparte na badaniach w stanie Nowy York, sugerują, że na 10 niemowląt rodzących się obecnie jedno będzie w jakimś okresie swego życia leczone w szpitalu psychiatrycznym (Gold- hamer i Marshall, 1953),

Poważna choroba psychiczna nie jest bynajmniej beznadziejna. Mniej więcej co drugi pacjent przyjęty do szpitala psychiatrycznego zostaje ostatecznie zwolniony jako wyleczony lub wykazujący poprawę, w większości przypadków w ciągu pierwszego roku od chwili przyjęcia do szpitala. Procent ten jest wyższy w szpitalach dobrze wyposażonych, z dobrym personelem stosującym nowoczesne metody leczenia. Obecnie 55 do 60% schizofreników, którzy stanowią największą grupę wśród hospitalizowanych pacjentów, powraca do zdrowia lub wykazuje poprawę pozwalającą na zwolnienie ze szpitala. U wielu poprawa nie jest trwała: niektórzy co pewien czas wracają do szpitala. Kontynuuje się badania w nadziei, że można będzie znaleźć lepsze metody leczenia. Obiecujące postępy czyni zarówno psychoterapia {leczenie środkami psychologicznymi), jak somatoterapia (leczenie ciała), która posługuje się lekarstwami, wstrząsami elektrycznymi, zabiegami chirurgicznymi .. innymi metodami.

Częstość występowania zaburzeń psychicznych i perspektywy ich leczenia cz. II

Trankwilizatory dały tak rewelacyjne rezultaty w niektórych przypadkach poważnych chorób psychicznych, że lekarze zaczęli je zapisywać nieco bezkrytycznie. Już w 1956 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne musiało ogłosić odezwę ostrzegającą przed ich nierozważnym użyciem.

Liczbę cierpiących na psychonerwice, które są zaburzeniami mniej poważnymi, nie jest łatwo ocenić, ponieważ są one trudne do określenia i przechodzą niepostrzeżenie w normę, a także dlatego, że psycho- nerwicowcy leczą się zwykle poza szpitalami i nie wchodzą do statystyki chorób. W dwóch starannie przeprowadzonych badaniach w stanie Maryland (Lemkau, Tietze i Cooper, 1941) i w stanie Tennessee (Roth i Luton, 1943) stwierdzono, że na tysiąc mieszkańców przypada trzech lub czterech cierpiących na psychonerwice. Późniejsze badania, w których zastosowano inne metody, sugerują, że cyfry te są prawdopodobnie zbyt niskie.

W badaniach nad zdrowiem psychicznym mieszkańców dwóch miast, z których jedno było wielkim miastem (Nowy York), a drugie małym miasteczkiem w Nowej Szkocji, otrzymano wyższe cyfry, obrazujące powszechność symptomów zaburzeń psychicznych. W badaniach nowojorskich stwierdzono, ze 30% populacji wykazuje kliniczne symptomy, wystarczające do zakłócenia ich codziennego życia (Rennie, 1955). Wyniki, otrzymane w małym miasteczku, świadczą, że ten wysoki procent nie jest jedynie rezultatem warunków życia w wielkim mieście, W tym drugim (Leighton, 1955) stwierdzono, że 37% ludzi w wieku ponad 18 lat wykazuje symptomy zaburzeń psychicznych na tyle poważne, że świadczą one o potrzebie leczenia.

Powstaje pytanie, czy warunki współczesnego życia spowodowały zwiększenie liczby chorych psychicznie. Najdokładniejsze, jak dotąd, badania dały rezultaty przedstawione w tabl. 19-1. Dane te pozwalają

Pacjenci po raz pierwszy hospitalizowani w szpitalach psychiatrycznych (dane z r. 1885 i 1940): wskaźniki oznaczają liczbę przypadków na 100 000 osób dla mężczyzn i kobiet w danej grupie wieku poniżej 50 lat wyciągnąć wniosek, że między 1885 a 1948 rokiem nie wystąpił wzrost zachorowań na poważne choroby psychiczne, jeśli idzie o kobiety do lat 50 i mężczyzn do lat 40. Dodatkowe dane oraz inne jeszcze względy doprowadziły autorów tego studium do wniosku, że w ciągu tego okresu nie zaznaczyły się żadne wykrywalne różnice w częstości występowania zaburzeń psychotycznych zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>